piątek, 31 stycznia 2020

Soulmates are forever

Oof, ale mam wenę na pisanie, jak nigdy.

Czytam właśnie Frerarda po polsku i dużo myśli mnie nachodzi. Przede wszystkim tęsknię za młodością. Tęsknię za byciem 17-latkiem, przeżywaniem wszystkiego tak silnie i prawdziwie. Tęsknię za niewinnością, niewinnym rozumieniem miłości, byciem po prostu czyimś chłopcem.

Wciąż tak bardzo wierzę w soulmates, w taką miłość, jaka jest w fanfikach - nie ważne w jakim świecie czy w jakich okolicznościach się spotkają, zawsze są związani przeznaczeniem, aby być razem.

Tak bardzo chciałbym poznać taką miłość, jeśli jest ona w ogóle możliwa, a nie jedynie wyidealizowanym odzwierciedleniem naszej głębokiej samotności.

Dziś nawet miałem koszmar z R. Może w końcu mój mózg zdecydował się przepracować nasze zerwanie, może wreszcie moje serce zacznie się goić. Mam taką nadzieję.

Tęsknię za polszczyzną, tą przyziemną, slangową, prostą mową w moim ojczystym języku. Nie wiem nawet, czy potrafiłbym znowu nią się posługiwać.

Czasem natchnie mnie, że chcę pisać, ale boję się. Boję się, że moje wyobrażenie mojego własnego fika zupełnie nie odbiłoby się w słowach. Boję się, że nie potrafię już pisać dobrze po polsku. Chciałbym napisać fika o współczesnych chłopakach z MCR, jak relacja Franka i Gee się zmieniła, może trochę żałują? Może nadal mają jakieś uczucia? Nie wiem, czy w ogóle się zabiorę za pisanie.

Tęsknię za posiadaniem wielkich marzeń, wielkich nadziei, wielkiego Sensu, który wydaje mi się, że miałem mając naście lat. Może nie miałem? Sam nie wiem. Może od czytania po prostu czuję rzeczy, których nawet nie doświadczyłem. To by wyjaśniało, dlaczego tak bardzo uciekam w fikcję.

Dziwne jest to. Skoro moje życie wciąż i wciąż zatacza koła, to czy nie powinienem w końcu kiedyś cofnąć się do czasu liceum, kiedy (subiektywnie) wszystko było lepsze? Nawet ta homofobia i nienawiść do własnej płci wydają mi się teraz lepsze, niż ta pustka i zobojętnienie, które czuję teraz. Może potrzebuję tragedii do swojej sztuki? Niby zataczam kółka emocjonalnie, a jednak cały czas nieubłaganie posuwam się do przodu, coraz dalej od młodości.

Marzy mi się mieszkanie w latach 90 na przedmieściach jakiegoś amerykańskiego miasta, gdzie ludzie przed domami mają duże trawniki, płaskie chodniki z płyt i drzewa. Gdzie kolorowe niebo przecinają linie wysokiego napięcia i spadziste dachy. Gdzie mógłbym siedzieć na poddaszu, wyglądać przez okno i wzdychać.

Dust in the wind, water under the bridge.
Everything must come to an end.

You best prepare to grieve
Let it enter your open heart and
Then prepare to let it leave

piątek, 24 stycznia 2020

JADE NA KONCERT MCR????

CZY TO SIE KURWA DZIEJE NAPRAWDE!?????

IM GOING TO SEE MY FAVOURITE BAND, THE BAND THAT LITERALLY SAVED MY LIFE, THE BAND WHOSE DEATH I MOURNED AND THE BAND WHO I THOUGHT I’D NEVER SEE LIVE????


it’s been a huge dream of mine, one that i thought might never come true. i am??????

I JUST


what


am i dreaming

this is

i;m

;_;

piątek, 17 stycznia 2020

Trivia

Czuję się tak, jakby w jednym momencie w czasie spotkały się trzy alternatywne wymiary, w których jestem w innym wieku.

Mentalnie czuję się na swój wiek. Moje ciało ma chyba ze 60 lat bo wszystko mnie boli, ale za to hormony sprawiają, że czuję się jak nastolatek i mam ochotę tylko spać, jeść i ***.

Odkąd praktykuję czarostwo zastanawiam się, czy mój powrót do korzeni nie jest spowodowany utratą wiary w naukę i logikę jako sposobu na uporanie się z bólem rozstania. Być może przez moje ostatnie zerwanie skierowałem się w stronę duchowości, gdyż logika mnie po prostu zawiodła. I mean, mogę wmawiać sobie tysiąc razy, że wszystko jest okej, że to nie niczyja wina itp, a jednak ból nadal pozostaje. Być może właśnie dlatego pomyślałem, że skoro tak wiele rzeczy jest poza kontrolą nauki/logiki/racjonalizmu, to może właśnie wiara i duchowość są kluczami do ogarnięcia tego, jak się czuję i co robię ze swoim życiem.

I nie wiem, czy są to czyste zbiegi okoliczności, jednak prawda jest taka, że za każdym razem, kiedy wysyłam we Wszechświat moją intencję, coś do mnie wraca. Nie potrafię tego wyjaśnić, i w sumie nawet nie chcę, skoro daje mi to pocieszenie.

Nauka, emocje i duchowość. Kolejna trójka.

Nie wiem jak i czy w ogóle da się te rzeczy ze sobą połączyć, jednak wiem, że póki co czuję się dobrze z obecnym stanem rzeczy i nie czuję potrzeby uzasadniania niczego.

wtorek, 7 stycznia 2020

New journey, same old road

My life has come back around to the point where nothing else can help me but faith. Faith and believing in something, anything, has saved me before, during my big depression in middle school. And I'm finding that strength again in witchcraft.

I'm not sure why I picked it up again but I'm reading lots of books and getting educated. I figured if I can't be happy in my (love) life, then at least I can try to be well-read and wise. Or maybe it's just another excuse not to interact with people.

It's been hard getting back into the habit of connecting with people. I've been so isolated lately that it feels strange to even go outside. I want to be involved though, I wanna do things with the Foundation again. I don't wanna lose my support network, especially because I know I have a lot to give back to the community.

In other news, today a random cis girl on twitter, who I don't even follow, said I'm very handsome and it made my evening <3.

It's beginning to be warmer outside and I'm living for spring already.

I am in the process of making a wand for myself out of a weeping willow tree.

Also, I don't want to jump to any conclusions or jinx it but I'm having a phonecall for a job this week so hopefully something good will happen soon.

***

Most people want just one thing in life - family, happiness, education, spiritual awakening, wealth. I want them all. I wanna know so much about everything. I want to know about astrology, witchcraft, paganism and crystals. I want to know how to build a house, how bridges work, how to use a lathe. I want to create in so many different ways: write a book, write poetry, do stand-up, make furniture, build my own camper van. I know there isn't enough life to do all these things but if I had the time I'd love to experience it all. In a way I'm starting to understand why some people wish for eternal life.