sobota, 11 stycznia 2014

The bloody moon rises

Mam kaca i boli mnie głowa i jest mi niedobrze i muzyka mnie drażni.
Przeglądałam swoje stare zdjęcia na komputerze i znów przekonałam się, że z wiekiem robię się coraz brzydsza i coraz smutniejsza, a moje pragnienia czy plany przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.
Przygody, które kiedyś przeżyłam blakną,
zapał gaśnie
wspomnienia się zacierają
wszystko znika.

Nagle zalewa mnie fala myśli o tym
co powinnam zrobić
co już dawno planowałam
co chciałam
a czego nigdy nigdy nigdy nie zrobiłam
bo jestem za słaba i zbyt leniwa i bezużyteczna

Wszystko znika.

Jedyne, co pozostaje niezmienne w moim życiu to smutek.
On był
jest
i będzie.




Tak bardzo chcę się zranić
pokaleczyć
a zamiast tego
kaleczę papier
kaleczę słowa
a one nadal tu są
jak najlepsi przyjaciele

czwartek, 9 stycznia 2014

Mare Tenebrarum

A więc nowy rok.
Nowy rok, a wciąż to samo.
Nie mam już nawet ochoty opisywać wszystkiego.
Jest tyle słów, które trzymam w sobie.
Tyle sekretów.

Wczoraj byłam piekielnie wkurwiona.
Zwykła kłótnia z rodzicami, a ja ryczałam jak głupia.
Ostatnio płaczę prawie codziennie.

Przestałam zauważać, co się dzieje wkoło mnie.
Nie biorę udziału w zwykłym życiu.
Istnieję tylko w mojej głowie i moich emocjach.
Czuję się wyłączona ze społeczności.

Moje życie to tylko nieprzespane noce
i coraz więcej dat do opłakiwania.

Nigdy nie będę wystarczająca.
Dla nikogo.
Ta myśl nieustannie powraca, jak mantra.
Cały czas myślę tylko o tym, że mogłam go uratować.
Że mogłam go zatrzymać.
Że mogłam być lepsza.
Nie jestem wystarczająco dobrą córką, siostrą, przyjaciółką, dziewczyną.
Nie umiem pomóc nikomu, nawet sobie.
Wszyscy mnie opuszczają.
Nie potrafię kochać.
Nienawidzę siebie.
Nigdy więcej już go nie zobaczę,
Nigdy więcej już ich nie zobaczę.
Nigdy nie będę tym, kim chcę.

Nienawidzę tego uczucia
gdy staram się z całych sił powstrzymać płacz
zaciskam wargi i pięści i powieki
ale to napływa nadciąga nadchodzi
Płacz mnie pokonuje
czuję, że klatka piersiowa mi się zapada
dziura zasysa mnie do środka
jakby kiedyś coś było, a teraz zniknęło
duszę się nie mogę oddychać
wciągam łapczywie powietrze
żeby się uspokoić

Wiem, że nie mam już serca
choć czasem wciąż je czuję
jak fantomową kończynę.