sobota, 25 kwietnia 2020

witnessing apocalypse in my lifetime

jesteśmy w naprawdę dziwnych czasach. na świecie panuje masowa epidemia koronawirusa, który zabija tysiące osób. wszyscy są zmuszeni siedzieć w domach i odbywać kwarantannę. jeszcze parę miesięcy temu nikt nigdy nie spodziewał się takiego scenariusza, a dziś to już prawie norma. ludzie się dystansują, fizycznie i psychicznie. nigdy dotąd nie widziałem ludzi tak od siebie odsuniętych.

korporacje upadają, w sklepach puste półki, masowa panika a pod jej przykryciem rządy wciąż prowadzą wojny i wprowadzają nowe nieludzkie przepisy, bo nikt przecież nie wyjdzie na ulice z protestem.

z całej tej kwarantanny wnioskuję, że już nic nie będzie tak, jak dawniej. może to jest ten przysłowiowy moment, w którym zaczyna się nowa era ludzkości, coś się zmienia, coś umiera. coś się kończy, coś się zaczyna. światło i ciemność, dzień i noc, dobro i zło.

może to jest wreszcie Era Wodnika?

już teraz widać zmiany. ceny ropy spadły poniżej zera, bo nikt nie używa samochodów. korporacje bankrutują. ludzie są bez pracy. zamknięci w domach mężczyźni nagle odkrywają swoją kobiecą stronę i być może wreszcie wyrwą się z krępujących ich  patriarchatu i toksycznej męskości.

ludzie wciąż się jednoczą, wciąż próbują być dla siebie dobrzy, chyba nawet bardziej niż przedtem, jednak z drugiej strony to znów najbiedniejsi i najmniej uprzywilejowani członkowie społeczeństwa cierpią najbardziej.

cokolwiek się zdarzy wiem, że wszystko się zmieni. oby na lepsze. to będzie wyjątkowo samotne, gorące lato.







___________________________________________________________________


tęsknię za domem bardziej niż kiedykolwiek przedtem; nie pomaga mi perspektywa tego, że zanim dozwolone będą loty i będę mieć wystarczająco pieniędzy minie dobre parę miesięcy.

cały czas marzę o jakieś wielkiej przygodzie - o założeniu zespołu, podróżowaniu, pojechaniu w trasę. cały czas mam w głowie ten wyidealizowany obraz życia i naiwnej, dziecięcej miłości, w której dwie osoby są dla siebie przeznaczone. wiem, że życie to nie film, a jednocześnie wciąż pragnę mieć filmowe przygody, emocje, wzloty i upadki. może to fikcja, którą cały czas czytam, a może niespełnione marzenia z dzieciństwa.

nigdy nie byłem sentymentalny, ba, nawet śmiałem się z sentymentalnych osób, które zamglonym wzrokiem patrzyły w przeszłość i chciały do niej powrócić. teraz jednak jest inaczej, nie do końca wiem dlaczego.

małe rzeczy takie jak kwitnąca za oknem magnolia przypominają mi o tym, jak długo już nie bylem w domu. jestem tutaj prawie od 5 lat. moja magnolia w polsce już wyrosła, mimo iż pamiętam, jak ją sadziliśmy z mamą; była taka malutka.


___________________________________________________________________


w tym roku powróciłem do magii, Wicca i czarostwa. jest mi z tym bardzo dobrze i wiem, że mi to pomaga, choć wolę praktykować na moich własnych zasadach, bo im więcej czytam, tym więcej widzę restrykcji, zwłaszcza dla młodych Wiccanów.

czasem coś piszę, tworzę, gram w gry, odprawiam rytuały i staram się nie zwariować. w lutym minął rok, odkąd jestem na testosteronie. robię też projekty graficzne freelance, za co jestem ogromnie wdzięczny.

czekam na decyzję o zasiłku (nareszcie!)

generalnie nie jest najgorzej, choć czasem mam ataki paniki i depresji. może zwyczajnie mniej o wszystkim myślę. mam wrażenie, że dziwnym sposobem ta epidemia mi pomaga, bo pozbywa mnie odpowiedzialności za wszystko, co się dzieje, a z nią poczucie winy, że nie robię wystarczająco dużo, by sobie pomóc.

po tym wszystkim chcę zapisać się na terapię i zacząć porządnie ćwiczyć. mam dość swojej niskiej samooceny, pewności siebie i nieumiejętności znoszenia krytyki.

ostatnio jest naprawdę bardzo pięknie na dworze, aż nie pamiętam, kiedy ostatnio było tak gorąco i słonecznie w kwietniu. może to dlatego, że jak dotąd przez 3 lata kwiecień spędzałem na kończeniu projektów na studia i zupełnie nie widziałem nic poza tym. jestem też bliżej natury i zauważam jej zmiany, co pomaga mi być "in the moment".

___________________________________________________________________


co nam pozostało
z dni deszczowych i gorących
co nam pozostało
z lat naiwnych i smutnych

siedzę i myślę
że nostalgia i wspomnienia
to tylko wymówka
od bycia tym kim chcę

i już nic nie cieszy mnie tak jak dawnej
nic już nie boli tak jak wtedy
nic już tak nie rozpala w brzuchu ognia
nie rozdziera na strzępy

siedzę i myślę
że nostalgia i wspomnienia
są dobre tylko w teorii
i w teorii nie ranią