A więc niedługo nadchodzi koniec 2020.
Oof, ten rok był ciężki. Nie tylko dlatego, że świat ogarnęła pandemia wirusa, który efektywnie zniwelował jakiekolwiek plany (np. koncert MCR, który został przeniesiony na 2021 i mam nadzieję, że się odbędzie!), ale również z powodu urazu ręki, którego doznałem na wakacjach w Polsce.
Nadal nie wiem w sumie co mam o tym myśleć, chyba jeszcze nie ogarnąłem tego rozumem, że są rzeczy, których nie mogę zrobić tą ręką, że w gruncie rzeczy mam niepełnosprawność. Chciałbym wierzyć, że wszystko ma jakiś sens i że nic nie dzieje się przypadkiem, ale też nie wiem, czy takie myślenie mnie po prostu nie przeraża. W końcu doznałem tego urazu zaraz po wykonaniu czaru na przynależność do Polski. Wydaje mi się to dość poetyckie, że prosząc Boginię o przynależność do morza, to samo morze zabrało mi sprawność ręki i ma teraz w sobie moją krew. Być może chodzi o prawo give and take, być może aby dostać nową pracę i wszystkie inne dobre rzeczy w tym roku musiałem oddać coś, co jest dla mnie ważne. Mimo wszystko cieszę się, że nadal mam jakąkolwiek sprawność w tej ręce i że mogę nadal rysować, pisać i projektować na komputerze. Bałem się przez długi czas, że moja kariera legnie w gruzach. Chyba wciąż do końca tego nie przepracowałem w głowie, bo ostatnio wszystko mi się na nią zwaliło - nowa praca, goście w domu, święta, odejście z pracy, settlement itp. Chyba nauczyłem się chować i dusić wszystko w sobie i nawet nie ogarnąłem, że mam po prostu traumę, że moje ciało doznało silnego uszczerbku i będę musiał się w tym odnaleźć.
Mam nadzieję, że jakoś się nauczę z tym żyć w 2021, że to w sobie poukładam i przepracuję, a już jako minimum dostanę wreszcie fizjoterapię.
Ten rok był udany w kwestii finansów, bo udało mi się dostać zasiłek i znaleźć pracę w sklepie. Pod koniec roku dostałem też internship, który bardzo lubię i mam nadzieję, że tam zostanę! Ludzie w nim są dla mnie mega mili i wyrozumiali i mam wrażenie, że mogę im o wszystkim powiedzieć, łącznie z moimi problemami psychicznymi, bo oni sami się z nimi zmagają. Poza tym zauważyłem, że jestem teraz o wiele bardziej szczery i tę szczerość też dostaję w zamian. Niczego nienawidzę bardziej niż fejkowych korpo, które za plecami chcą cię zniszczyć i mam nadzieję, że to miejsce się takie nie okaże. Poza tym pracuję z wieloma ciekawymi ludźmi i z kobietami na stanowiskach seniorskich, co mnie cieszy. Wszyscy zdają się kochać moje pomysły i to co wnoszę i czuję, że autentycznie mnie słuchają, a nawet moja coach jest Wiccanką a moja managerka słucha rocka i ma kota :). A do tego wszyscy są OK i mega supportive w kwestii bycia trans!
Boję się, że wszystko się spierdoli, ale wmawiam sobie, że to tylko moja anxiety chce mnie podburzyć.
Niedawno rzuciłem pracę w sklepie i mam nadzieję, że to będzie dobra decyzja. Nie mogę już am wytrzymać, nie tylko dlatego, że firma sama w sobie ma nas w dupie, ale też przez ból ręki, który wszyscy zdają się ignorować.
W 2021 chciałbym przede wszystkim znaleźć full time pracę, może zmienić mieszkanie, spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi, żeby wirus w końcu przeszedł i żebym mógł chodzić na koncerty. Chciałbym także znów powrócić do czarostwa, bo ostatnio trochę je zaniedbałem. Może to dlatego, że miałem dość intensywny, busy okres i że w międzyczasie starałem się pracować nad sobą.
Kupiłem sobie mnóstwo journals i książek i mam nadzieję je przerobić w 2021.
Dziwne jest to, że wszystko co przewidział mój tarot w tym roku się spełniło, nawet uraz ręki, wybory, nowa praca itp! Na koniec roku zrobię nowy rozkład i zobaczę, co mi wyjdzie.
Jestem ogromnie wdzięczny za wszystko, co w tym roku otrzymałem - miłość rodziny, fajne święta, przyjaciół, dużo wolnego czasu, rozwój osobisty, powrót do starych zainteresowań, nową muzykę, nową pracę i wspaniałych ludzi.
Oby 2021 był jeszcze lepszy <3.
Trzymaj się, you're enough kid. Be kind to yourself. I'm proud of you.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz