Wyję i wyję i wyję.
Nie pamiętam, dlaczego.
Teraz to nieistotne.
Nikt tego nie zauważa.
Córka za ścianą planuje samobójstwo.
Naprawdę chcę się poddać.
Nic już nie ma znaczenia.
Nie ważne, co powiem.
Nie ważne, kogo zranię.
Chcę odejść.
Po raz pierwszy od dawna mam przekonanie, że to słuszny wybór.
Rozpętałam niepotrzebnie piekło na twitterze.
Żałosna kurwa szukająca atencji.
Wszyscy się martwią.
Niepotrzebnie.
Jestem pierdolonym tchórzem.
Myślałam, że dotrwam do wieczoru, a potem się zabiję.
Ale matka już narobiła planów na przyszłość.
Prawo jazdy, dentysta, matura...
Nie zdam tej pierdolonej matury.
Nie zależy mi.
Londyn to kłamstwo, które mówię innym, by myśleli, że mam plany na życie.
I tak nigdy nie opuszczę tego przeklętego kraju.
Oglądałam zachód słońca.
Mam nadzieję, że ostatni w swoim życiu.
Boję się.
Do nocy jeszcze długo.
I wszystko może się stać.
Świeci słońce.
Ziemia się kręci.
Urwany płacz ginie
wśród śmiechów dzieci.
Mieszkam w środku nicości.
Mieszkam w środku nicości.
Mieszka we mnie samotność.
Jestem jej domem.
Jestem wydrążoną skorupą.
Kochajcie się wzajemnie i bądźcie dla siebie dobrzy.
Dawajcie swoim życiem przykład.
Nie obwiniajcie się.
Kocham was i
przepraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz